Zaczynasz dzień od skanowania jego nastroju, żeby wiedzieć, na ile możesz sobie dziś pozwolić. Czy będzie spokój, czy znów będziesz musiała łatać dziury, które on zrobił?
Może czujesz ten charakterystyczny ucisk w klatce piersiowej, gdy telefon milczy zbyt długo. Wtedy włącza się Twój autopilot: sprawdzasz, pilnujesz, analizujesz. Poświęcasz godziny na wymyślanie, jak naprawić jego błędy, spłacić długi czy wytłumaczyć go przed światem, podczas gdy Twoje własne plany i marzenia leżą odłogiem.
Najgorsze jest to, że kiedy próbujesz zająć się sobą, dopada Cię poczucie winy. Czujesz się egoistką, bo on przecież „ma tak ciężko”, a Ty masz jeszcze siłę. Więc ratujesz dalej, karmiąc się nadzieją, że ten ostatni raz faktycznie był ostatnim – choć fakty podpowiadają co innego.
Wiesz, ile energii tracisz na tę walkę?
Z boku wyglądasz na tę, która zawsze daje radę. Silną, ogarniętą, niezastąpioną. Ale w środku jesteś po prostu przeraźliwie pusta. Twoje zasoby wyciekają każdą minutą poświęconą na cudze życie.